|

Dla rzeki Odry – pieśń „Wodo, wodeńko”

Inicjatywa „Odra. Osoba prawna” – https://osobaodra.pl/

„Chodzili kiedyś ludzie do tego źródła i modlili się tam, przy wodzie, bo ona święta była”

/fragment opowieści mieszkańca podsieradzkiej wsi, badania terenowe, lato 2018 roku/

Wydaje się, że sprawy degradacji Przyrody tkwią nie tylko w skutkujących jej niszczeniem systemach gospodarczych, politycznych lub społecznych, lecz dotykają czegoś (w sensie osobowym, ludzkim, dotyczącym każdego z nas jako jednostki) o wiele bardziej głębokiego, ale zarazem lepiej dostrzegalnego i mogącego być obszarem bezpośredniego sprawstwa każdego z nas. Jest to rzeczywistość ludzkiego ducha, obyczaju, dziedzictwa, tzw. „kultury”, w której się uczestniczy.

Zajmując się już kilka lat Słowiańszczyzną jakiś czas temu zauważyliśmy, że pytania stawiane przez odbiorców działań kulturalnych, edukacyjno-historycznych, muzealnych czy artystycznych nie dotyczą wyłącznie tego, jak wyglądała rzeczywistość sprzed 200, 500 czy 1000 lat. Pojawiają się w ostatnich latach bardzo poważne refleksje, które konfrontują z zastanowieniem się nad rolą dziedzictwa we współczesności i sensem ożywiania dawnych tradycji w czasach aktualnych wyzwań i problemów. Gdzie szukać pieśni, rodzinnych korzeni, obyczajów; jak znów uczynić je żywymi, jak, kiedy i gdzie śpiewać, co świętować; jak wykonać to czy inne rzemiosło. Po co to czynić? Ku czemu to zmierza? Co to zmienia? Jakie dobro z tego płynie? Nie tylko w sferze tożsamościowego „wychylenia” ku wiekom minionym i płynącego stąd poczucia dziejowego ukorzenienia albo spraw zakrawających o metafizykę, ale (przede wszystkim!) w obszarze sprawstwa i realnej mocy w coraz mniej dającej się zrozumieć i przewidzieć teraźniejszości i przyszłości.

Pewien mądry człowiek rzekł kiedyś, że tradycję można odczuwać i praktykować w dwóch „wymiarach” – „horyzontalnym” i „wertykalnym”, tj. tyczącym się otaczającego nas tu-i-teraz świata (horyzontu życia) oraz przenikających go i nas osi czasu zanurzonych w przeszłości (tradycji). Innymi słowy: stoję na wzgórzu pośród pięknego lasu, otoczony drzewami, ptakami, kamieniami, roślinami, wodą. Horyzontalne jest to, co mnie otacza, obejmuje i kształtuje – Przyroda, środowisko, ziemia, lokalne zwierzęta; wszystko, co stanowi o „takości” świata wokół. Jest to horyzont egzystencji.

Wertykalna jest nić łącząca ten dookolny świat naturalny z moim wnętrzem – duszą, umysłem, percepcją obserwatora. Tą nić, która opisuje językiem i tradycją opisuje świat i pozwala w nim harmonijnie żyć dziedziczymy po Przodkach. Są to „klucze”, które pozwalają dostrzegać i zrozumieć horyzont życia. Sprawiają, że jest on „czymś więcej” – góra jest nie tylko usypiskiem ziemi, które można zaśmiecić, ale środkiem wszechświata, miejscem mocy; woda jest nie tylko zjawiskiem chemicznym, które można zalać ściekami, ale przebóstwioną mocą, w której żyją duchy; drzewo jest nie tylko rośliną, ale żywą istotą, mówiącą i czującą osobą, o której śpiewa w pieśniach. Jeśli to dąb – wiedzie ku niebu, piorunowi, „czemuś więcej” w jeszcze potężniejszym znaczeniu. Jeśli brzoza – ku leśnym boginkom, rusałkom. I tak bez końca w nieskończonym bogactwie świata… i tradycji.

W darze od Przyrody (Bogów, Boga, Świętości, która tworzy Życie – jakkolwiek jej nie nazwać) i Przodków otrzymujemy wszystko: ciało, ducha, umysł, „horyzont życia” i wszelkie płynące stąd możności.

Możności: las można wyciąć i drewno sprzedać, żyjąc później samotnym na ogołoconej, martwej ziemi z bogactwem, które stają lichym przekleństwem. Las można pojąć, odnajdując w nim schronienie, żywność, piękno, a także przyjęty z zachowaniem pokory i skromności dar, z którego zbudowany zostanie dom (w ludowych wierzeniach lasy objęte były pewnym tabu: wejście do nich to wyprawa „po coś”, zorientowana jednak na równą wymianę).

I jedna, i druga postawa wynika ze wzorów zachowań i „obyczaju”, który człowiek dzierży w sobie.

Miarą szacunku dla Życia, dla Przyrody, okazuje się więc podtrzymanie tego, co „wertykalne” – tej właśnie wiedzy, która starszemu człowiekowi z podsieradzkiej wsi rzekła: „ta rzeka, to źródło są święte. Nie niszcz ich!”. Tą wiedzą jest oczywiście tradycja.

Jaka jest nasza tradycja?

Jeśli sięgnąć do skarbca wyrastającej ze Słowiańszczyzny polskiej kultury ludowej – wszystkie nieomal pieśni stanowiące niegdyś podstawę „wertykalnej” wiedzy odziedziczonej po Przodkach mówią o nierozerwalnym spleceniu człowieka i Przyrody, „kultury” i „natury”.

Idąca z mąż kobieta – Słońcem, kaliną, brzozą, rutą, kukułką.

Jej miły – Miesiącem, jaworem, dębem, sokołem.

Ich domek – drzewem, gniazdem.

Ich Przodki – lasem, ptakami.

Ich ślub – uwiciem gniazda przez ptaki na drzewie, zstąpienie jawora na kalinę.

Równie piękną opowieść niosła naszym przodkom woda – nazywana w ludowych modlitwach „Matką”, „Carycą”, „Mateńką”. Rzeki w ludowych pieśniach i wierzeniach są drogą kontaktu ze Przodkami, stąd jeszcze w XIX wieku mawiano, aby „im nie paskudzić”, bo to, co w ich nurt wrzucone trafia ostatecznie Tam, do Zaświatów. Wiecznie płynący Dunaj (nazwa mitologiczna, nie geograficzna) jest rzeką przeznaczenia – kieruje wianek dziewczyny tam, gdzie jej los, a szukającemu mądrości gospodarzowi w noc zimowego przesilenia objawia tajemnice przyszłości. Z wody pochodzi świat – jak głoszą ludowe mity o jego stworzeniu, na początku dwóch bogów pływało po wielkim morzu, zaś ziemia – drobne ziarenko – znajdowała się głęboko na dnie… Opowieści nie mają końca i tkwi w nich prawda.

Badacze z Instytutu GAMMA zajmującego się od kilkudziesięciu lat sprawami zmian klimatu i degradacji środowiska w kontekście kultury po wieloletnich i skrupulatnych studiach orzekli, że wypracowana przez tysiąclecia na wsiach Europy środkowo-wschodniej (ziemie Słowian i Bałtów) tradycja rolniczego gospodarowania do okresu rewolucji przemysłowej potrafiła zachować stan dynamicznej harmonii w środowisku, nie wprowadzając trwałych i obciążających klimat zmian (Valaskasis, Fitzpatrick-Martin, Smith, Sindell, „Propozycja dla przyszłości. Społeczeństwo konserwacyjne”).

Wyzwaniem obecnego czasu jest więc nie tylko wprowadzenie rozwiązań systemowych, które uchronią środowisko od zagłady, ale także powrót ku lokalnym kulturom źródeł i korzeni, które zbudowane są na mądrości tysięcy lat wsłuchiwania się w tą ziemię – pojęcia cząsteczki jej mądrości i tajemnic. Są one opisane – w bajkach, obrzędach, tradycyjnej duchowości, medycynie, w tańcach i pieśniach naśladujących porządki Przyrody. Żyją jeszcze w najstarszym pokoleniu.

Prekursor badań nad Słowiańszczyzną, Zorian Dołęga Chodakowski,

w jednej ze swych prac pisał, że wyrzekając się własnego dziedzictwa stajemy się „sami sobie i nawzajem cudzymi”. Dodałbym, że gdy obcy staje nam się głos Przodków – tradycja, zapomniana lub wzgardzona na rzecz chwilowych uciech lub kolorowej egzotyki – to obce staje się też środowisko, Przyroda, która ową właśnie tradycję własną piersią niczym kochająca matka wydała na świat i wykarmiła.

Chrońmy źródła – te w Przyrodzie i te w Dziedzictwie.

Na okoliczność Marszu dla Odry i przedsięwzięcia Odra – osoba prawna drobny podarek od naszego zespołu i kilka słów od Przodków:

„Wodo, wodeńko

Wodeńko, mateńko

Oczyszczasz korzenie

Oczyszczasz kamienie

Wszelkie stworzenie

Oczyść i nas”

/wariant ludowej polskiej modlitwy do wody, XX w./

„Było to ongiś, na początku

Kiedy nie było nieba ani ziemi

Nieba ani ziemi – tylko sine morze

A pośród morza, na dębie – dwa gołębie…

Dwa gołębie na dębie

Rade radziły i gruchały:

„Jakże my mamy stworzyć świat…”

/fragment ludowej pieśni o stworzeniu świata, Huculszczyzna XIX w./

Dobry wieczór, wodo-wodeńko, boża pomocnico. Ciekłaś ty ze Słońca, spod jasnego Miesiąca, spod Ałatyra kamienia i myłaś-obmywałaś żółte piaski, skryte brzozeńki, białe kamienie, pastwiska, łąki, jedwabną trawę – i myj-obmywaj sługę bożego, który się modli…

Wodzica-caryca, krasna dziewica, cieczesz z rzek, rzeczeniek, z kluczących, spod krytych gór, spod jasnych zórz, spod ciemnych chmur, spod jasnego miesiąca, spod jasnego słońca…

Caryca-wodzica, krasna dziewica, morska krynica, boża pomocnica, rumiana, wielka. Ty czysta wodzica, dniami, nocami, wieczornymi zorzami idziesz spod krytych gór, spod jasnych zórz, spod żaru słońca, spod jasnego miesiąca, spod Ałatyra-kamienia… Oczyść z czarnej choroby…

/fragmenty ludowych zamowiań przeciw chorobie i strachowi, Białoruś XIX-XX w./

Napojmy Matkę-Wilgotną Ziemię

Studzienną rosą, by

przyniosła ona ziarno

napełniła je

i zwróciła je wielkim kłosem

/modlitwa ludowa, Kresy Wschodnie XX w./